Gilowice 2002 - Domki

 




Na obozie w Gilowicach zamieszkaliśmy w dwóch domkach. W domku żółtym mieszkały dzieci pod opieką trenera Jurija Fomina, natomiast w domku zielonym dziewczyny i dorastający chłopcy pod opieką trenera Eugeniusza Molika.

Pomimo, iż domki są różnej wielkości uważane są przez miejscowych jako lustrzane odbicia.


Domek żółty jest trochę większy od zielonego. Większy o garaż i jeden pokój. Domek zielony ma za to ładniejszy kominek w saloniku.


Widok z werandy domku zielonego. Gilowice ze wszystkich stron okalają góry. W obszarze ogrodzenia na razie jest tu ściernisko, ale za rok będzie ... korty tenisowe.


Miłą niespodzianką domków była bardzo dobrze wyposażona w sprzęt kuchnia. W szafkach można było znaleźć między innymi herbatę, kawę oraz wiele przypraw.


Niezły był też salonik, gdzie można było obejrzeć telewizję, przejrzeć telegazetę, czy gorąco pokibicować polskim siatkarzom w finale Ligi Światowej. Wieczorem było gdzie się spotkać, zrobić ciepłą herbatę. Chłopcy często przygotowywali sobie różne napoje, czy lodowe przysmaki, w których gustował przede wszystkim Bartek Wątroba.

Na zdjęciu z lewej Adrian Myszewski, który daje pierwsze lekcje szachów Konradowi Maciądze. Z prawej Bartek Wątroba.


Na werandzie przed domkiem zielonym grają w popularną na obozie grę "Nardy" Patrycja Molik i Aneta Kołodziejczyk. Przygląda się Mateusz Harazim.

Tę azjatycką grę sprowadził do Polski latem 2002 Jurij Fomin. Jedna partia trwa średnio do 15 minut i jest bardzo prostą, a zarazem ciekawą grą. My nazwaliśmy ją "grą w szaszki" (z ros. szaszki - pionki).
Odpoczynek w pokojach podczas ciszy poobiedniej był obowiązkiem każdego.


Powrót